Prof. Jacek Imiela: Lekarz leczy całego człowieka, nie tylko jego narząd czy fragment.

Prof. Jacek Imiela, krajowy konsultant w dziedzinie chorób wewnętrznych, ordynator Oddziału I Wewnętrznego Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie-Międzylesiu, kierownik Zakładu Pielęgniarstwa Społecznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, wybitny specjalista z 40-letnią praktyką, autor książki „Medycyna moja miłość” w rozmowie z psychologiem Pawłem Zegarow.

Paweł Zegarow: Panie Profesorze czy w nowoczesnej medycynie jest jeszcze miejsce dla lekarzy-humanistów?

Prof. Jacek Imiela: Oczywiście, że tak. Chociaż takich lekarzy jest już coraz mniej. Zawsze podkreślałem, że humanistyczne wartości leżą u podstaw każdego działu medycyny i nie wolno nam o tym zapominać. Traktowanie chorego, jak człowieka potrzebującego pomocy, a nie jak kolejny przypadek medyczny świadczy o klasie lekarza, o jego profesjonalizmie i człowieczeństwie. Chorzy szukają takich lekarzy, lekarzy o wysokich standardach, którzy nie tylko dysponują specjalistyczną wiedzą, ale także otoczą chorego opieką, okażą mu zrozumienie, podniosą na duchu, dadzą nadzieję. Właśnie takie wartości i taką wizję lekarza staram się przekazywać moim podopiecznym.

Lekarz leczy nie tylko ciało, ale i duszę?

Lekarz leczy całego człowieka, nie tylko jego narząd czy fragment. To zupełnie podstawowa rzecz, o której często zapominamy. Ignorowanie sfery psychicznej chorego i skupianie się wyłącznie na jego sferze somatycznej daje o wiele gorsze efekty leczenia. Bardzo często za zaostrzeniem się objawów choroby somatycznej stoją problemy osobiste, sposób odżywania i inne czynniki, o których nie powiedzą nam wyniki badań. Wszystko jest kontekstem choroby. A dobry lekarz musi o tym pamiętać.

Tak długo, jak lekarze będą zainteresowani wyłącznie sferą somatyczną chorych, tak długo nie będą porządnie i skutecznie ich leczyć. Uważam, że zajmowanie się psychiczną stroną chorego, jego emocjami, które powstały w wyniku choroby jest co najmniej, tak samo ważne, jak zajmowanie się jego stroną somatyczną. Sfera duchowa zawsze wymaga uwagi w czasie leczenia chorego.

Wielokrotnie obserwowałem sytuację, w której dwóch lekarzy leczyło pacjenta z podobnym rozpoznaniem, podobnymi metodami, tylko, że jeden lekarz osiągał znakomite efekty leczenia, a drugi nie. Pytanie dlaczego?

W psychoterapii jednym z najsilniejszych czynników leczących jest właśnie relacja psychoterapeuty z pacjentem. Czy myśli Pan Profesor, że relacja lekarza z pacjentem może odgrywać podobną rolę w leczeniu chorób somatycznych?

To bardzo ciekawe zagadnienie, czy w chorobach dominuje psychika czy też somatyka. Być może ten spór nigdy nie zostanie rozstrzygnięty. Z własnego doświadczenia wiem, że bezpośredni, ciepły kontakt pomiędzy lekarzem a chorym pełni niezwykle ważną rolę w procesie leczenia i dochodzenia do zdrowia. Chory musi zaufać lekarzowi, poczuć się bezpiecznie, wiedzieć, że lekarz jest jego sojusznikiem w walce z chorobą. Być może jest to jeden z czynników wyzwalających siły obronne organizmu i proces zdrowienia. Często dominują u chorego emocje czy wręcz zaburzenia psychiczne. Żeby to udowodnić, trzeba najpierw wykluczyć chorobę somatyczną.

Wśród wielu lekarzy panuje przekonanie, że psychologia jest interesującą dziedziną, ale niezbyt przydatną w nowoczesnej medycynie.

To prawda, wielu lekarzy traktuje psychologię po macoszemu. Uważam, że psychologia jest przydatna w nowoczesnej medycynie i należy korzystać z jej dorobku. Współczesna psychologia rzuca nowe światło na wpływ czynników psychospołecznych na powstawanie chorób i nie możemy tego lekceważyć.

Dobry lekarz jest zainteresowany swoim zawodem, lubi go i widzi wartość kontaktu z drugim człowiekiem. Taki specjalista musi czerpać wiedzę z różnych dziedzin. Lekarz jest trochę detektywem. To kwestia profesjonalizmu, pewnych umiejętności, które dzięki psychologii możemy doskonalić, lepiej poznać. Trzeba wiedzieć, jak rozmawiać z chorym, jak go wspierać, w jaki sposób zadawać pytania, jak wykorzystywać techniki zbierania wywiadu aby był on jak najbardziej przydatny do stawiania trafnej diagnozy.

Po wejściu na oddział, którego Pan Profesor jest ordynatorem pierwsze co rzuca się w oczy, to zawieszona na ścianie tablica, na której pacjenci zostawiają kartki z odręcznie napisanymi podziękowaniami za opiekę podczas pobytu w szpitalu.

Tak, to bardzo miłe i wzruszające wyrazy wdzięczności. Niektóre podziękowania są od pacjentów inne od ich bliskich. To zaskakujące, ale chorzy, którzy do nas trafiają często są zdumieni, że zostali tak dokładnie zbadani, że lekarz i pielęgniarki rozmawiają z nimi, starają się nawiązać ciepłą relację. Niestety lekarze i personel medyczny mają coraz mniej czasu na budowanie takich relacji z chorymi, są przeciążeni pracą, biurokracją, toną w stertach papierów.

Czy kiedyś było inaczej?

Dawniej zawód lekarza cieszył się większym szacunkiem niż dzisiaj. Myślę, że może to mieć związek z rozluźnieniem relacji międzyludzkich, które obserwujemy. Dawniej lekarz był kimś bliskim, przyjacielem rodziny, miał czas na szczere rozmowy, które w połączeniu z badaniem fizykalnym często wystarczały do postawienia trafnej diagnozy. Dziś wielu lekarzy nie ma na to czasu, nie przywiązuje tak dużej wagi do rozmowy z chorym, do dokładnego wywiadu. O wiele łatwiej jest wypisać skierowanie na specjalistyczne badanie, często niepotrzebne.

Do dziś pamiętam słowa Prof. Tadeusza Orłowskiego, znakomitego internisty, z którym kiedyś pracowałem: jeśli nie wiesz, co jest choremu, jeszcze raz szczerze z nim porozmawiaj.

W środowisku medycznym jest Pan Profesor wielkim autorytetem, ale czy młodzi ludzie, adepci stawiający pierwsze kroki w zawodzie lekarza są zainteresowani filozofią medycyny, która Pan Profesor wyznaje?

Młodzi ludzie kupują to na pniu. Mają pasje, są wrażliwi na problemy innych ludzi. Uczę ich, żeby traktowali swoich pacjentów jak ludzi, a nie jak przypadki medyczne. Nie jest to takie łatwe. Przy tak gigantycznym postępie medycyny i ilości informacji, którzy młodzi ludzie muszą przyswoić  umiejętność nawiązywania relacji z pacjentem schodzi na dalszy plan, nie starcza na nią czasu, a to niedobrze. Myślę, że w czasie studiów tym problemem poświęca się za mało czasu.

Na spotkania studenckiego koła naukowego, którego jestem opiekunem przychodzi ponad 100 studentów. Staram się przekazywać im moje doświadczenie i podejście do chorych. Od ponad 30 lat w okresie wakacyjnym razem wyjeżdżamy do Działdowa. Jest tam szpital, w którym przez 3 tygodnie prowadzę razem ze studentami oddział wewnętrzny. Studenci mogą wtedy wejść w rolę lekarzy, działać zespołowo, doskonalić kontakt z chorymi. Dowiadują się wtedy, o co tak naprawdę chodzi w leczeniu i jakie wartości liczą się w życiu.

Czy ceną za postęp medycyny jest pogorszenie się relacji pomiędzy lekarzami, personelem medycznym a chorymi?

Myślę, że czasem tak jest, ale dotyczy to wielu obszarów działalności człowieka. Żyjemy w bardzo trudnych czasach. Ludzie myślą głownie o sobie, walczą o byt, podstawą życia jest pieniądz i walka o niego. Nie są pewni swojej przyszłości m.in. z tego powodu rośnie ilość zaburzeń psychicznych u chorych. W tej chwili psychiatria jest w bardzo trudnej sytuacji bo ma ogromną ilość pacjentów, która z roku na rok ciągle rośnie. To bardzo poważny problem nie tylko medyczny, ale i społeczny. Paradoksalnie często dotyczy on ludzi młodych, którzy nie potrafią sobie ułożyć życia, znaleźć partnera, nie mają warunków do założenia rodziny lub dalszego rozwoju.

Na zakończenie, czy pamięta Pan Profesor swoją pierwszą trudną rozmowę z chorym?

Od bardzo wielu lat leczę tysiące chorych rocznie, odbyłem mnóstwo rozmów z chorymi i ich bliskimi. Myślę sobie, że nie ma łatwych rozmów. Zawsze towarzyszą im emocje, na które nie można  się uodpornić. Jesteśmy tylko i aż ludźmi. Mógłbym opowiadać o dziesiątkach takich rozmów, ale zrobię to w kolejnej mojej książce, która już niebawem ukaże się w księgarniach.

Czekamy z niecierpliwością.

1 KOMENTARZ

  1. Takze Konsultant Krajowy w dziedzinie chorob wewnetrznych prof. Jacek Imiela mowil o potrzebie wprowadzania elementow geriatrii na roznych etapach ksztalcenia lekarzy roznych specjalnosci.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ